Lektury i palenie

Ostatnio dużo ciekawych newsów do nas dociera. Jako że ogół społeczeństwa sprawa lekarzy, szpitali, strajków i tymRzuć palenie! podobnych już tak bardzo nie podnieca, rządzący zadbali żebyśmy mieli o czym dyskutować przy porannej kawie. Najpierw te nieszczęsne lektury i durne przekomarzanie się, co jest słuszniejsze, a co mniej słuszne, a dziś odpalili kolejny ładunek - zakaz palenia.

Jeśli chodzi o sprawę pierwszą, generalnie uważam ją, podobnie jak miłościwie nam panujący Giertych, za rozdmuchaną nadmiernie. Suma summarum, wszystkie lektury czyta zaledwie jakieś 5% młodzieży ponadgimnazjalnej. W zależności od szkoły 50-90% czyta wybrane wg sobie znanych kryteriów, a resztę poznaje za pomocą wszelkiej maści bryków. Osobiście należę do grupy drugiej i bynajmniej nie żałuję, że dogłębne wertowanie kilku „ważnych” powieści świadomie sobie odpuściłem. Katowanie się czymś na siłę w imię obowiązku nigdy nie było moją domeną. Od nie przeczytania „Chłopów”, na ten przykład, krzywda mi się nie stała, w tym czasie z dużą dozą pewności zrobiłem coś równie, o ile nie bardziej, pożytecznego. Mając tego świadomość, kłótnia o „kanon lektur obowiązkowych” ma sens nijaki, bo młodzież i tak weźmie się za to, co ją będzie, przynajmniej w niewielkim stopniu, interesowało. Niestety, panie Giertychu, zarówno Sienkiewicz jak i Dobraczyński stoi w tym rankingu nisko… Nie zmieni tego ani żaden nakaz, ani – tym bardziej - zakaz…

Druga kwestia jest z goła różna, choć też młodzieży poniekąd dotyczy. Palenie zakazane m.in. w miejscach publicznych, pubach, samochodach z pasażerami. Paliłem jakieś 6 lat, byłem bardzo młody i głupiutki, przyznaję. Zmądrzałem rok temu i od tej chwili jestem dużo szczęśliwszym człowiekiem. Propaguję rzucanie wszystkim naokoło, ale nie dlatego że mi szkodzą, tylko z troski o nich samych. Zakazywanie palenia w pubach, o samochodach już nie mówiąc, jest szczytem debilizmu i działaniem na szkodę ogromnej rzeczy przedsiębiorców. Dorośli ludzie naprawdę mają prawo być głupi (ogromna część rządzących nadmiernie z tego prawa korzysta, także na innych płaszczyznach…) i sprawiać swój żywot gorszym. Niemożność palenia w barach da skutek jedynie w znacząco zmniejszonych obrotach. Idąc do klubu, pubu czy innego miejsca tego rodzaju, muszę akceptować to, że zawsze była i będzie unosiła się w nich spora ilość dymu. Jeśli nie chcę się truć, zawsze mogę wybrać spacer lub odwiedziny pubu dla niepalących (widziałem osobiście jeden, raczej nie było w nim tłoku…).

I to by było na tyle mych żalów dzisiejszych. Dobrej nocy wszystkim miłym gościom!


7 odpowiedzi dla “Lektury i palenie”  

  1. 1 Gosia :)

    Drogi Łukaszu,bzdury opowiadasz. ;)

    Po pierwsze to jakie pozycje znajda sie na liście lektur obliguje maturzystów do zapoznania się z nimi. I jak, sam przyznajesz czy to w formie książki czy nie ukrywajmy streszczenia. Ryzykuje stwierdzeniem,ze większość wolałabym poznać np. “Zbrodnię i karę” niż twórczość pana Dobraczyńskiego, choćby dlatego,że łatwiej można znaleźć jej opracowanie, czyż nie?

    Po drugie argument czy ktoś czyta lektury czy nie jest dla mnie dobrym argumentem. Wynika z niego,że skoro nikt, no dobrze, niewiele osób czyta to znaczy,ze takiego spisu lektur nie powinno być. Porównanie: fakt czy ktoś przestrzega przykazań czy winien świadczyć o tym czy one powinny być czy nie? Dla wielu osób, uczniów, nauczycieli, księgarzy itd. nie jest obojętne co znajdzie się w kanonie. Sam przykład nie czytających o niczym nie świadczy. ‘Kanon’ to zespół wzorców. To chyba ma znaczenie co to za wzorce, prawda?

    Pozdrawiam,
    Gosia

  2. 2 Łukasz Tabaszewski

    Generalnie masz racje :) Lista lektur obliguje maturzystów do zapoznania się z nimi. ZiK zdecydowanie jest książką fenomenalną i niezwykle ciekawą, czego nie można powiedzieć o twórczości Dobraczyńskiego. Motyw przewodni mego posta był jednak inny (może za mało uwidoczniony ;) ). Ano chodzi mi o to, że cała ta afera jest sztuczna bo i tak wielu lektur które wypada znać i pojawiają się choćby na maturze w kanonach nie ma. Poloniście zostawia się w cale nie taką małą furtkę i pole manewru. Więc wielka giertychowa bijatyka między Sienkiewiczem a Gombrowiczem na ten przykład sensu nie ma. Kończy się jedynie popisami demagogicznymi to jednych to drugich a skutek jest mizerny… Choć z drugiej strony na pewno trochę dzięki temu popularniejszy się stanie Gombrowicz czy też Dostojewski (co zdecydowanie jest cenne).

    Jeśli chodzi o drugą część komentarza. Powiało troszkę demagogią ;) Wcale nie w złym znaczeniu tego słowa ;) Dalej upierać się będę, że dla zdecydowanej większości uczniów (a oni tutaj są najważniejsi) kanon jest sprawą drugorzędną. Ci co książek nie czytają generalnie mają w pupie czy przeczytają streszczenie z Dobraczyńskiego czy Gombrowicza. Ci co czytają nawet jeśli się ich nie będzie zmuszać, po Gombrowicza sięgną…

    Chciałbym zaznaczyć, że nie jestem zwolennikiem Dobraczyńskiego. Dla mnie mogło by się go w szkole w ogóle nie przerabiać…

    Pozdrawiam serdecznie!

  3. 3 grzesie2k

    “Niemożność palenia w barach da skutek jedynie w znacząco zmniejszonych obrotach.”

    W Irlandii i innych państwach UE też tak pitolili, a teraz ludziska normalnie idą na piwko, a na fajkę wyskakują za budynek.

  4. 4 Łukasz Tabaszewski

    Myślę, że ogół palaczy nie bardzo ma ochotę na konspiracyjne palenie za budynkiem podczas wizyty na piwku :) Już sobie wyobrażam to przypominając moje wspomnienia :) Otóż bardzo dużo paliłem, a przy piwie paliłem niemal non-stop - czyli w zasadzie po co w takiej sytuacji było by mi iść do knajpy skoro i tak większą cześć spędzam poza nią na papierosie. To już chyba lepiej i taniej w domu to piwo wypić ;)

    A co do doświadczeń zagranicznych- i co, nie odnotowano spadku obrotów ??

  5. 5 houseibm

    me australia head deliver black dog deliver woman busy ocean see

  1. 1 Anonim
  2. 2 Anonim


Odpowiedz