Służba zdrowia w Polsce to jeden wielki relikt PRLu. Nie jedyny wprawdzie, ale chyba jeden z najbardziej dotkliwych i zauważalnych dla każdego obywatela. Cała hucpa z tymi strajkami, negocjacjami, prośbami powtarza się regularnie, gdySłużba zdrowia na obczyźnie jeden z drugim uświadamia sobie, że legalnie zarabia 6-10zł za 1h, podczas gdy chłopy na budowach nie chcą już robić za 20zł/1h. Każdy kolejny rząd, po jakimś czasie dawał parę złotych żeby mieć święty spokój (obecny też tak zrobi) i kończy się temat do następnego oświecenia. Jedynie rząd AWS próbował wprowadzić jakieś reformy (w założeniach szły nawet w dobrą stronę), za co został momentalnie zjedzony. A co należy zrobić w tej kwestii?

Według mnie, bynajmniej nie trzeba podwyższać składek rolnikom, czy wszystkim poza rolnikami. Pieniędzy w służbie zdrowia jest dość. Trzeba je tylko wyłożyć na światło dzienne i poskładać na jedną kupkę, a w zasadzie na 40 mln. indywidualnych kupek.

Krok pierwszy: obniżyć tzw. obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne do minimum (mniej więcej na poziomie tego, które płacą rolnicy). Za te pieniądze byłyby finansowane państwowe szpitale, a ściślej „jednostki pogotowia ratunkowego + oddziały doraźnej i intensywnej opieki”, które zajmowałyby się tylko i wyłącznie nagłymi wypadkami.

Krok drugi: wprowadzić dobrowolne wolnorynkowe ubezpieczenia zdrowotne. Każdy wykupywałby sobie taki pakiet, na który byłoby go stać i miałby za to taką służbę zdrowia, za jaką zapłacił. Konkurencja w każdym fachu dobrze robi.

Prawdopodobnie jako laik nie zdaję sobie nawet sprawy, jak bardzo te kroki są skomplikowane i trudne do przeprowadzenia. Daję sobie jednak rękę obciąć, że jest to przy konsekwentnej i heroicznej postawie ministra zdrowia możliwe do urzeczywistnienia. Oczywiście, taki model pociągnąłby za sobą chwilowe ofiary, ale w porównaniu do tego, jakie żniwo zbiera model obecny, nie wydaje mi się, aby w dłuższej perspektywie miało to negatywne skutki. Skończyłaby się „darmowa służba zdrowia” gdzie na każdym kroku trzeba płacić. Człowiek nie bałby się iść do „darmowego” dentysty, czy też innego specjalisty. Na operacje czekałoby się tydzień a nie 2 lata. A wszystko dlatego, że zawsze prywatne będzie lepiej zarządzane od państwowego. Niech żyje wolny rynek i konkurencja!

Jeśli chodzi o moje życie polityczno-prywatno-nakowo-zawodowe, to udało mi się przeżyć dość agresywnie napięty miesiąc. Nie pisałem z racji braku czasu, choć głównie z braku weny. Jakoś mnie to nasze bagienko zanudziło i zniechęciło. Dobra informacja jest taka, że powoli się już leczę i znów nabieram ochoty na pisanie. Wszystkich tych, którzy upominali się o nowe posty serdecznie pozdrawiam i dziękuję! Nie myślałem, że mam aż tak wielu stałych czytelników. Buziaki i dobrej nocy oraz chłodniejszego dnia jutrzejszego!


10 odpowiedzi dla “Usługi medyczne”  

  1. 1 grzesie2k

    Wszelkie placówki można spokojnie prywatyzować, ale z ubezpieczeniami to już nie jest tak łatwo. Bo kto ubezpieczy 70-letnią osobę po dwóch zawałach? Albo kogoś chorego na raka lub oczekującego na przeszczep? Cukrzyka? W wieku dziewiętnastu lat mam drobne problemy z ciśnieniem, wolę sobie nawet nie wyobrażać, jaką składkę musiałbym płacić, żeby jakiś ubezpieczyciel mnie przyjął.
    Oczywiście jeżeli ktoś wolny rynek ceni wyżej niż ludzkie życie, to moje argumenty nic dla niego nie będą znaczyć. Jeżeli jednak ktoś dopuszcza ingerencję państwa w sprawy tak strategiczne, jak zdrowie, to nie powinien być za pełną liberalizacją ochrony zdrowia.

  2. 2 Łukasz Tabaszewski

    To działa trochę inaczej. Już teraz możesz wykupić abonament w prywatnej klinice. Podpisujesz umowę dożywotnią gdzie masz gwarancje odpowiednich świadczeń za odpowiednie pieniądze (waloryzowane w konkretny z góry określony sposób). W takim przypadku nie ma ryzyka, że ubezpieczenie w wieku 19 lat kosztować będzie 200zł a 70 lat 1000zł. Będzie rosło ale w dużo mniejszym stopniu. Oczywiście, że nie chodzi o doraźne ubezpieczenia w momencie gdy się zachoruje na poważną chorobę. Chodzi umowy długoletnie - usługodawca statystycznie do jednego klienta dopłaci, na innym zarobi, ostatecznie wyjdzie na swoje. Tego typu rozwiązania funkcjonują w kilku krajach i z tego co się orientuje całkiem nieźle to działa.

  3. 3 grzesie2k

    To poproszę o info, które to kraje :) I co z osobami, które wymagają stałego i drogiego leczenia?
    Abonament w klinice to też co innego, niż ubezpieczenie zdrowotne.

  4. 4 Łukasz Tabaszewski

    W największym stopniu tzw. Prywatne Ubezpieczenia Zdrowotne funkcjonują w USA, innym dobrym przykładem bliższym naszej skóry jest Holandia. Abonamenty w klinice pokazują zasadę działania. Oczywiście PUZ nie zamyka się w tej materii. zazwyczaj jest produktem konsorcjum ubezpieczeniowego oraz dostawcy zaawansowanych usług medycznych. Ale zasada działania jest podobna do abonamentów w klinikach tylko na większą skalę.

  5. 5 grzesie2k

    Akurat z tego co mi wiadomo to wydatki publiczne na służbę zdrowia w USA rosną geometrycznie z roku na rok, a jakość usług jest fatalna. Przykładu Holandii nie znam, ale w tak socjalnym kraju wolny rynek w ubezpieczeniach!?

  6. 6 Łukasz Tabaszewski

    Wg mnie służba zdrowia w USA jest na najwyższym poziomie na świecie. Z tego co kojarzę statystykę to wydatki publiczne rosną wolniej niż wydatki prywatne. Holandia natomiast nie jest specjalnie socjalna. Jak na UE to raczej jest w dolnej części tabeli socjalnej. Pzdr!

  7. 7 grzesie2k

    Po raz pierwszy w życiu słyszę pozytywną opinię o systemie opieki zdrowotnej w USA :P Wydatki na nią rosną szybciej niż PKB, przez co coraz większy jego procent jest w nie pompowany.

  8. 8 Łukasz Tabaszewski

    Myślę że z tego miejsca w którym jesteśmy nie możemy osądzać jak to tak naprawdę działa w praktyce. Osobiście w USA się nie leczyłem, swoją wiedzę opieram na relacjach i spostrzeżeniach innych. Model który zaproponowałem wg mnie w dużej mierze może zostać wprowadzony w życie i będzie lepszy niż obecny. A czy tak jest na prawdę raczej nie będziemy się mili okazji przekonać ;) Pzdr!!

  9. 9 daythisminor

    we girl wood steven man

  1. 1 Anonim


Odpowiedz