Lustracja dziennikarzy stała się zarzewiem konfliktu zarówno między redakcjami wszelakimi, jak i w ramach wielu redakcji. Sprawa jest ciężka, bo tak naprawdę obie strony mają trochę racji. Można rzec, jakoby prawda była po środku, nikt w tym sporze górą nie jest. W moim skromnym odczuciu dziennikarze dla świętego spokoju powinni poddać się temu procesowi.

Nie ulega wątpliwości, że media są swego rodzaju władzą, kreują wizerunek partii i polityków, komentują wydarzenia, są Lustracja na pastwiskupewnego rodzaju katalizatorem poglądów społecznych. Ogromna większość czytelników, często nie wie, kim jest autor artykułu, który czyta, nie mówiąc już o znajomości jego przeszłości. Pytanie tylko na ile (o ile, w ogóle) ta przeszłość zmienia, upośledza ich obecne widzenie świata, poglądy. Lustracja z całą pewnością wyrządzi krzywdę niejednemu - odłamki po wybuchu niesprawiedliwie dotkną na pewno wiele osób. Uważam jednak, że tą cenę warto zapłacić za urwanie tego rodzaju dyskusji.

Prawdą jest, że to nie władza w drodze ustawy powinna lustrować media. Zwłaszcza taka władza, jaką mamy obecnie. Przygotowana ustawa istotnie ma szereg niedociągnięć i złych rozwiązań, które z pewnością zaczernią nam obraz. Środowisko dziennikarskie powinno zlustrować i oczyścić się samo dużo wcześniej. Na ile to zrobiło, a na ile zaniechało, to już inna bajka. Mamy takie czasy, że za te procesy wzięła się władza - osądzać powinno się to ostro i bezkompromisowo (co też się dzieje), ale czy aby na pewno pewna część zainteresowanych ma prawo do wypowiadania obywatelskiego nieposłuszeństwa? Chyba jednak nie…

Prawdą jest, że ów lustracja realnie, w życiu politycznym kraju wiele nie zmieni. Jedna z drugą ofiarą co najwyżej znajdzie sobie inne zajęcie w życiu. Ogół mediów różnorakich w dalszym ciągu tak, a nie inaczej będzie oceniał obecną rzeczywistość. Jeśli aparat państwowy myśli, że w ten sposób załatwią sprawę tzw. „złej prasy” to się grubo myli… W ten sposób sytuacja wręcz może się tylko zaostrzyć.

Karykatura Andrzej Krauze, dzięki uprzejmości www.muzeumkarykatury.pl

Ze spraw formalnych: wreszcie udało mi się pokonać spam! Co za tym idzie wyłączona zostaje funkcja moderacji komentarzy. Od tej chwili każda opinia jest w czasie rzeczywistym publikowana (kasowana będzie tylko w przypadku ewidentnego łamania prawa).


18 odpowiedzi dla “Lustracja na pastwisku”  

  1. 1 Cpols

    “dla świętego spokoju” ludzie podpisywali lojalki. Uwazasz, ze iV RP to PRL. Zgadzam sie z toba. I pewnie tak jak ja zauwazyles, ze Kaczory doskonale znaja definicje wojny sprawiedliwej.

  2. 2 Stefan

    KOLEŚ, PRZESTAŃ SPAMOWAĆ TYM BLOGIEM NA FORACH, BO TO SIĘ ROBI ŻAŁOSNE - JEŚLI NIE MOŻESZ PRZYCIĄGNĄĆ I ZATRZYMAĆ LUDZI ZAWARTOŚCIĄ BLOGA, TO MOŻE NAJWYŻSZY CZAS SOBIE ODPUŚCIĆ TO ‘HOBBY’?

  3. 3 Łukasz Tabaszewski

    Jeśli chodzi o wojnę sprawiedliwą i komentarz Clopsa to pełna racja. Polecam wywiad z pewnym byłym działaczem PC w przekroju

    http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2743&Itemid=58

    Jeśli chodzi o spamowanie i komentarz Stefana: To że się podpisuje linkiem do strony na kilku forach bynajmniej spamowaniem nie jest… Nikomu klikać i wchodzić nie karzę… Blog ma grupę około 100 osób regularnie, codziennie odwiedzających bloga co nie znaczy, że grupa ta nie może ulec powiększeniu :D

  4. 4 Marcin Jakubiak

    “KOLEŚ, PRZESTAŃ SPAMOWAĆ TYM BLOGIEM NA FORACH, BO TO SIĘ ROBI ŻAŁOSNE - JEŚLI NIE MOŻESZ PRZYCIĄGNĄĆ I ZATRZYMAĆ LUDZI ZAWARTOŚCIĄ BLOGA, TO MOŻE NAJWYŻSZY CZAS SOBIE ODPUŚCIĆ TO ‘HOBBY’?”

    Myślę, że niektórzy po prostu zazdroszczą Ci bloga i strony :P

  5. 5 Łukasz Tabaszewski

    E tam od razu zazdroszczą… Nie ma czego za bardzo :P Pzdr

  6. 6 Gosia :)

    Dla nas, ludzi, którzy nie żyli w czasach PRLu, a znają je z opowiadań i książek pewnie ,masz rację, niewiele zmieni lustracja. Warto jednak zastanowić się co na ten temat myślą ludzi żyjący w tych czasach. Czy dla nich ujawnienie teczek peerelowskich służb i lustracja osób życia publicznego coś zmieni?

    Dziś panuje tendencja do lustracji, rozliczenia sie z przeszłością. Nie zmienimy tego. Tylko ile to jeszcze będzie się ciągnęło za nami? 20, 50 lat? Skoro “wszyscy”: tak bardzo chcą tej lustracji- to proszę bardzo, bylebyśmy przez kolejne lata nie musieli już o niej słyszeć.

    I takie pytanie: czy dla przeciętnego czytelnika ma znaczenie życiorys autora czy tekst, który pisze? Przyznam,że dobrze wiedzieć dlaczego ktoś tak pisze,z czego wynikają jego/jej poglądy oraz…kim był 25 lat temu,ale czy jeżeli okaże sie,ze np. naczelny Przekroju współpracował z SB to przestanę kupować tą gazetę? Nie wiem,więc może warto sie przekonać. ;)

    Jeżeli ktoś nie ma sobie nic do zarzucenia to nie widzę powodu ,żeby miał nie złożyć oświadczenia. Dziennikarz to tez osoba publiczna,więc czemu nie. Tym bardziej,ze czwarta władza spoczywa w rękach mediów i to one w dużym stopniu kształtują nasza opinię. Rozumiem,tez jednak formę protestu przeciw niedociągnięciom w ustawie poprzez sprzeciw i nie złożenie oświadczenia. Wychodzę jednak z założenia: albo wszyscy albo nikt. :)

    Pozdrawiam,
    Gosia

  7. 7 Łukasz Tabaszewski

    Kwestia wagi lustracji to dość złożona sprawa. Po pierwsze generalnie trzeba patrzeć w przyszłość i tam upatrywać szans na rozwój a nie babrać się w przeszłości. To dla młodego kraju jakim jest Polska powinno być priorytetem. Niestety duża część klasy rządzącej ma inną mentalność- jako, że nie bardzo radzi sobie z planowaniem, realizuje się w odgrzebywaniu… Po drugie lustracja dziennikarzy nie zmieni nic, jeśli chodzi o zależności między mediami a odbiorcami. Najnormalniej w świecie margines dziennikarzy-kłamców jest na tyle mały, że jest faktycznie marginesem. Ponadto w tym zawodzie i tak zawsze w cenie będzie jakość obecnej twórczości danego delikwenta niż jego przeszłe występki.

    “I takie pytanie: czy dla przeciętnego czytelnika ma znaczenie życiorys autora czy tekst, który pisze? Przyznam,że dobrze wiedzieć dlaczego ktoś tak pisze,z czego wynikają jego/jej poglądy oraz…kim był 25 lat temu,ale czy jeżeli okaże sie,ze np. naczelny Przekroju współpracował z SB to przestanę kupować tą gazetę? Nie wiem,więc może warto sie przekonać.”

    Oczywiście, że dobrze wiedzieć kim jest autor artykułu/felietonu - to pozwala nam lepiej zrozumieć kontekst i punkt widzenia. Problem tylko w tym, że w rzeczywistości 95% czytelników naprawdę mało wie o dziennikarzach. Czytają to co wg nich najlepsze- kierują się jakością…

    Sprawa tak jak to opisałem w poście jest trudna… Nie wygra na niej nikt, a przegra wiele osób…

    Pzdr

  8. 8 Gniewomir Świechowski

    Obawiam się że lustracja w mediach zwłaszcza jest konieczna, musi być jednak przeprowadzona szybko i bez żadnej litości. Przypomnę sprawę Maleszki vel TW Ketman’a który najpierw pluł jadem w Jacka Kaczmarskiego, a potem okazał się być płatnym zdrajcą. Co ciekawe w Wyborczej pracuje do dzisiaj, tylko na mniej eksponowanym stanowisku…

    Aaaa… dodałbym jeszcze lustrację względem dziennikarskiego obiektywizmu. Pożegnalibyśmy się z Lisem i Pospieszalskim, co by wyszło na zdrowie TV oraz Mi. ;]

    Pozdrawiam Gniewomir Świechowski
    http://polityka-4rp.blogspot.com/

  9. 9 Gosia :)

    “(…)musi być jednak przeprowadzona szybko i bez żadnej litości. ”

    Właśnie o to chodzi: szybko. Jeśli będziemy sie rozwodzić nad jej słusznością czy tez nie słusznością potrwa to kolejne dziesięciolecia, a tego chyba chyba nikt nie chce, bo jak napisał Łukasz: “generalnie trzeba patrzeć w przyszłość i tam upatrywać szans na rozwój a nie babrać się w przeszłości.” Więc patrzmy w przód,a nie wstecz! ;)

    Ps: Jestem ciekawa komentarza mieszkańca Myślenic w sprawie bandyckiego napadu na kantor.Tym bardziej,ze podobnego procederu,na szczęście, bez ofiar, dopuścili się w moim miasteczku Dębicy. Doczekamy się?

    Pozdrawiam,
    Gosia

  10. 10 Łukasz Tabaszewski

    Gniewomirze: Lustracja w mediach nie jest konieczna (wg mnie media jako jedne z bardzo niewielkiej ilości instytucji społecznych, działają w Polsce dobrze) - na pewno nie jest konieczna lustracja zarządzona ustawą… Szybko i bez żadnej litości się tego nie da zrobić (taka mamy rzeczywistość)- cały proces będzie się wlókł latami- co chwile nowe rewelacje, nowe procesy. Najlepszym argumentem przeciw jest taki, że obecny rząd jej chce ;) Jest to kolejny temat zastępczy któremu ja mówię nie :)

    Gosiu: Załóżmy, że faktycznie robimy szybką lustracje dziennikarzy- ciach, trach, 3 miesiące i po sprawie. Wszystko fajnie tylko, że następni w kolejce mają być nauczyciele, następnie menedżerowie, później będą pewnie pielęgniarki i górnicy- i tak dopóty narodu 40mln nie zlustrujemy, nie zlinczujemy, nie podzielimy… Niestety obawiam się, że w przód z Kaczyńskim na czele to my nie jesteśmy w stanie patrzeć…

    A jeśli chodzi o przykre zdarzenia to jakoś tak nie bardzo co jest tu komentować- bestialski mord na uczciwych, niewinnych ludziach- nóż się w kieszeni otwiera. Przy okazji takich zdarzeń co nóż słyszy się o konieczności wprowadzenia kary śmierci. Jako były zwolennik, a obecnie przeciwnik (nawrócenie dokonało się całkiem niedawno) może wkrótce napisze na ten temat krótki artykulik.

    Pozdrawiam

  11. 11 Gosia :)

    Nie przesadzajmy na razie, (chyba) mowa o osobach publicznych. ;) Ja dostrzegam główny problem w czasie trwania tego procesu i to mi się nie podoba. Nie chce słyszeć o sprawie, która nas, jako młodego pokolenie “prawie” nie dotyczy.

    Właśnie ten wątek chciałam poruszyć, wątek kary śmierci.
    Z niecierpliwością czekam na notkę na ten temat ;)

    Pozdrawiam,
    Gosia

  12. 12 Gniewomir Świechowski

    Łukaszu, media działają dobrze?

    Sprawa Elizy Michalik i inercja środowiska dziennikarskiego? Publicystyka Lisa i Pospieszalskiego? Reklamy nakładek wibracyjnych w TVP? Urbański prezesem? Raczyńska po 5 miesiącach powraca ze zwolnienia?

    A wracając do lustracji…

    Dziennikarz musi być czysty, inaczej jest niewiarygodny. A żyjemy teraz w mediokracji, nie ma znaczenia co jest prawdą, lecz to co pokaże TV, radio i prasa. Więc od kwalifikacji moralnych dziennikarzy zależy co będzie rzeczywistością.

    To media kreują rzeczywistość na chwilę obecną, a nie na odwrót.

    Pozdrawiam Gniewomir Świechowski
    http://polityka-4rp.blogspot.com/

  13. 13 Łukasz Tabaszewski

    “Nie przesadzajmy na razie, (chyba) mowa o osobach publicznych.”

    Czy osobą publiczną jest pani redaktor Gazety Krakowskiej pisząca na temat kultury- moim zdaniem nie jest a lustrowana w myśl ustawy będzie…

    Jeśli chodzi o kare śmierci to musi nadejść wena bo temat jest ciężki. Może to zając trochę czasu ;)

    Gniewomirze: Sprawa Elizy Michalik to jest właśnie ten margines. Dzięki Tobie grono tego rodzaju dziennikarzy się zmniejsza i bardzo dobrze. Właśnie w taki sposób powinno się to odbywać. Mamy wolny rynek -> niech widzowie, czytelnicy, odbiorcy zweryfikują co jest dobre a co nie. Reklama nakładek wibracyjnych -> tutaj się przyznam, że nie wiem o co Tobie chodzi :P Nie uważam tego jako zło nawet jeśli jest puszczane w TVP. Osobiście nie używałem ale nie sądzę żeby komukolwiek krzywdę robiło :) Może to być kwestia różnicy zdań w podejściu do TV publicznej (gdyby to ode mnie zależało to bym ją w pełni sprywatyzował, kultura i wyższe wartości obronią się same bez pomocy podatników, jak nie tu to gdzie indziej). Jeśli chodzi o Urbańskiego i Raczyńską to to już jest polityka a nie media. W ogóle w momencie gdy pisałem o mediach miałem raczej na myśli te niepubliczne (TVP rzeczywiście jest w złym stanie).

    “Dziennikarz musi być czysty, inaczej jest niewiarygodny. A żyjemy teraz w mediokracji, nie ma znaczenia co jest prawdą, lecz to co pokaże TV, radio i prasa. Więc od kwalifikacji moralnych dziennikarzy zależy co będzie rzeczywistością.”

    Pełna zgoda. Pytanie tylko czy lustracja w czymkolwiek pomoże cokolwiek zmieni. Moim zdaniem nie ponieważ osoby których tak naprawdę powinna dotyczyć to margines! Gdyby mi ktoś zagwarantował, że ów lustracja zostanie przeprowadzona szybko, sprawnie i uczciwie to może bym się zgodził ale niestety w to nie wierzę…

  14. 14 Sceptyk

    Jestem tym, który jako “starszy” (wiekiem) ocierał się zarówno o UB jak i SB. Czy mam teczkę? Na pewno miałem, bo jako posiadacz “niewyparzonej gęby” miałem wielu wrogów i wielokrotnie byłem wzywany przez “smutnych panów” na dywanik. Tak się też złożyło, że byłem zatrudniony w instytucjach będących pod szczególną opieką tych panów (ośrodki nadawcze RTV i nie tylko). Czy byłem TW? Wydaje mi się, że nie, bo jedyne dokumenty jakie im podpisywałem, to zobowiązania do milczenia o przesłuchaniach, a te zawsze podpisywałem nazwiskiem. Nie mogę wykluczyć jednak, że jakiś nadgorliwiec mógł zrobić mnie zaocznie TW. Zaznaczam, że nie walczyłem z komuną (och - jak wielu jest dziś kombatantów), ale też nie byłem jej zwolennikiem. Oczywiście nie byłem (i nie jestem) członkiem żadnej partii. Moje wypowiedzi (z których się potem musiałem tłumaczyć UB/SB) dotyczyły prawie wyłącznie - nazwijmy to oględnie - nieetycznego zachowania współpracowników lub ludzi władzy terenowej. Ponadto w czasach UB (do 1956) regularnie byliśmy wzywani na rozmowy do - jak to się wówczas nazywało - Referatu Ochrony Przemysłu. Indywidualne rozmowy trwały godzinami, a panowie pytali i notowali. Interesowało ich wszystko. Charakterystyki współpracowników, jakie dowcipy opowiadają, słabe strony ochrony obiektów (mieliśmy uzbrojonych wartowników), osobiste problemy w domu i pracy i temu podobne. Schody zaczynały się, gdy wystąpiła awaria. Wtedy trzeba było udowadniać, że nie jest się amerykańskim dywersantem a sprzęt ma prawo od czasu do czasu nawalić. Przesłuchanie zaczynało się wówczas od “My wszystko wiemy, ale dla was będzie lepiej, gdy opowiecie to swoimi słowami”. I jeszcze dodam, że o ile w UB poziom naszych “opiekunów” był żenująco niski, o tyle w SB, szczególnie w latach siedemdziesiątych i później byli to ludzie nieźle wykształceni.
    Piszę o tym, aby uzmysłowić młodym, że ocena tamtego okresu czasu wcale nie jest łatwa. I co z tego, że Iksiński z tygodnika NIE stwierdzi: “Tak, współpracowałem z SB”. Czy Urban go wyrzuci? Czy spadnie poczytność tygodnika? A Igrekowski dajmy na to z NEWSWEEKA przysięgnie, że on nigdy, ale Zetowski z DZIENNIKA napisze, że on wie swoje. I nawet gdy sąd uzna, że nie ma dowodów, że Igrekowski oświadczył nieprawdę, to i tak Zetowski będzie nadal pisał, że Igrekowski jest kłamcą lustracyjnym. Więc Igrekowski pozwie go… i tak do us… śmierci. (Np. causus Wałęsa lub Wachowski). A przykład obywatelskiego nieposłuszeństwa dał nam pan prezydent w tym ostatnim przypadku.

  15. 15 Wesyr

    Z tego co poczytałem, to poglądy masz zbliżone do moich, tak więc jeżeli jesteś zainteresowany to zachęcam do wymiany linkami blogów.

    Pozdrawiam

  16. 16 Sceptyk

    Dalsze problemy i wątpliwości. W lekturze dzisiejszej prasy znalazłem wypowiedź rektora Politechniki Warszawskiej. Pyta on, jak ma potraktować naukowców piszących apolityczne z zasady ekspertyzy na tematy techniczne zlecane przez służby specjalne. Przypomniało mi to epizod z mojego życiorysu. Otóż w połowie lat sześćdziesiątych dostałem wezwanie do stawienia się w KMMO. Tam sympatyczny nawet pan przedstawił się “porucznik Ybski (lub coś podobnego)jestem” i pokazał coś, co przypominało odbiornik radiowy wykonany przez początkującego radioamatora. Powiedział, że zatrzymano młodego człowieka, którego sąsiad oskarżył o zakłócanie odbioru radiowego i telewizyjnego. Poprosił mnie o opinię o tym “urządzeniu” “bo niektórzy koledzy uważają, że to jest nadajnik przy pomocy którego chłopak mógł przekazywać tajne informacje naszym wrogom”. Faktycznie to był bardzo prymitywny nadajnik o bardzo małej mocy, a więc niewielkim zasięgu i tak to opisałem w swojej opinii. Nie ujawniłem, że ja swoją przygodę z radiem też tak zaczynałem. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego wówczas zwrócono się akurat do mnie o opinię. Czy to była jakaś próba mojej lojalności? Tak czy inaczej współpracowałem z wiadomymi służbami PRL. A o mało bym o tym zapomniał. Całe szczęście, że jako emeryt lustracji (na razie) nie podlegam.
    Inną wątpliwością, jaka mi się nasuwa w związku z obecną lustracją, to lustracja byłych członków PZPR. Już dość dawno ujawniono, że UB/SB miała zakaz werbowania TW z pośród członków partii. A więc byli członkowie PZPR (a jest ich wcale niemało wśród obecnie rządzących) mogą śmiało twierdzić, że agentami służb nie byli nawet gdy byli “uprzejmymi donosicielami” (-uprzejmie donoszę-). Bo brak dowodów.
    Teraz z innej beczki. Czy Twój wpis drogi Wezyrze był skierowany do mnie? Jeżeli tak, to jest mi przykro, ale “paka czto” blogu nie prowadzę. Tym niemniej chętnie dam się wciągnąć w wymianę korespondencji. Jeżeli tak, to pisz na mim05@gazeta.pl .

  17. 17 Łukasz Tabaszewski

    Wesyr: OK, nie wiedzę problemu. Jak będę uaktualniał linki (myślę, że na dniach to dodam też Twój). Pzdr!

    Sceptyk: Dziękuje za bardzo sympatyczny i ciekawy komentarz. Rozsądne argumenty… Cieszy mnie, że mój blog odwiedzają również seniorzy. Pozdrawiam i zapraszam ponownie!

  18. 18 www.antykaczy.blog.onet.pl

    mówiąc trywialnie - lustarcja to element “kaczej” gry politycznej i realizcji statutowych celów IPN - Instytutu Przyp… Niewygodnym…:/

Odpowiedz