Nawet największe ruiny, w celu zapobieżenia zawalenia, przechodzą rekonstrukcję - Jarosław premier także od jakiegoś czasu ją w Sejmie RP planuje (budynek na Wiejskiej bynajmniej ma się dobrze). Chociaż nie tyle w Sejmie (sam by przecież takiego ciężaru nie udźwignął, z resztą uprawnień nie ma, w końcu z wykształcenia prawnik), ile rząd (pierwszy, foteli) podobać się przestał. Siedziska dziwnym trafem mniej wygodne się stały, uwierać zaczynają, tapicerka też znudzić się mogła. A tak przecież być nie może, żeby bez komfortu pracować. Tyle godzin na dodatek.

Każdy więc ze strachu się trzęsie, że oto w ławie rządowej swoją pozycję stracić mu przyjdzie. Wykazać jakoś trzeba by się, aby swoją pozycję podkreślić i konieczności obecności w rządzie dowieść. W ten oto sposób nastała moda na kopanie się – bez ogródek, a także bez ostrzegania.

Kopanina Leppera z Gilowską emocji większych nie budzi – od początku na tej linii były potężne spięcia. Jedyne, co uległo zmianie, to język pani od finansów - coraz bliżej mu do średniej rządowej.

Drugi medialny pojedynek Religa – Gilowska jest już poważniejszą sprawą, z tymże spór mało kogo tak naprawdę Religa ma już dośćemocjonuje, wbrew przewidywaniom i zamierzeniom. Sprawa dotyczy problemu, który jak bumerang wraca rok w rok. I będzie wracał dopóty, dopóki nie zracjonalizuje się w państwie liczby szpitali (obecnie jest dużo za dużo) - czyli będzie nam towarzyszył do końca naszych dni, bo chyba żaden polityk o zdrowych zmysłach nie wyjdzie do swoich i nie powie, że ‘zamykamy jakiś szpital’. Miałem z resztą okazję doświadczyć tego na własnej skórze, przy okazji ostatnich wyborów samorządowych - w moich kochanych Myślenicach jest też taki jeden zadłużony obiekt i także wszyscy, jak jeden mąż, niezależnie od opcji, dają poręczenia, pożyczki zamiast wziąć się za restrukturyzację. Chcąc wywołać konstruktywny dialog i publiczną debatę na ten temat rzuciłem do dyskusji pewną wolną myśl, która mogłaby akurat okazać się dobrym wyjściem – i ledwo uszedłem z życiem (zostałem niemal zjedzony żywcem).

Najciekawsza jest natomiast kopanina na linii Sikorski – Macierewicz. O ile we wcześniejszych przypadkach wiemy, o coRadzio nie pasuje do reszty generalnie chodzi, w tym wypadku wszystko jest tajne. Dużo szumu, a żaden szary obywatel nie wie, o co. Ponoć Sikorski jest zbyt szanowany na świecie, absolutnie nie pasuje do tej całej bajki z Kaletami, Wiecheckimi.. Premier zauważył to dopiero w momencie, gdy ten zażartował z niego na jakimś bankiecie. Oj Panie Sikorski – nie ładnie tak drwić sobie z szefa. Nadajesz się pan już chyba tylko do rynsztokowej Platformy.

System Eliminacji Studentów Jest Aktywny wciąż, niezmiennie, toteż moja działalność blogowa osłabła mocno, za co wszystkich wiernych fanów serdecznie przepraszam! Wiadomości z pola walki – 3 bitwy za mną (chyba dałem radę), 3 trudniejsze jeszcze przede mną. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, to za ponad tydzień znów będę względnie wolnym człowiekiem…

Poza sesją ostatnimi czasy goniłem się z Unią na terminy złożenia wniosku o wsparcie inwestycyjne mojej kochanej firmy. Wszystko wciąż w toku, ale już chyba zmierzamy ku końcowi! Jak dobrze pójdzie, to za pół roku dostanę prawie bez wysiłku masę sprzętu różnorakiego. Będę tworzył nowe miejsca pracy i na całego rozwijał kraj, na przekór układowi! A co!


8 odpowiedzi dla “Przepychani w rządzie czyli jak porozumiewają się profesorzy”  

  1. 1 Gosia :)

    Mówi kolega,że nasz kochany budynek sejmu remontu wymaga? Oj, biedni Ci nasi posłowie, biedni. Zwrócę uwagę na stan tychże niewygodnych foteli i koloru tapicerki przy najbliższej, kwietniowej wizycie w gmachu Sejmu ;)

    Przepychanki na linii Gilowska- Religa nikogo nie dziwią Trzeba w końcu znaleźć wyjście z tej patowej sytuacji polskiej służby zdrowia. Pozostaje tylko pytanie, jakie? Ile jest w Polsce szpitali i czy za dużo, szczerze przyznam nie wiem. Przedstawisz jakieś statystyki? Jednak mimo wszystko myślę,ze powinny one być równomiernie rozmieszczone tzn. nie może być tak,ze karetka nie zdąży dojechać do pacjenta ,bo ma za daleko. Jestem zwolennikiem obowiązkowych kursów pierwszej pomocy, nie tylko tych podstawowych. Znajomość pierwszej pomocy wśród społeczeństwa zwiększa szanse pacjenta na przeżycie i minimalizuje ewentualne skutki wypadku,a czas przybycia fachowej siły medycznej zostaje wydłużony. Ze smutkiem muszę stwierdzić,ze jet źle u Polaków z wiedzą z zakresu pierwszej pomocy. :( Teoria z ograniczeniem liczby szpitali jest dość ciekawa. Rozwiniesz ten wątek?

    “Ze szkoły wojennej życia. Co mnie nie zabija, to czyni mnie silniejszym.” Obywatelu, dacie rade. Powodzenia życzę :)

    Pozdrawiam,
    Gosia

  2. 2 Łukasz Tabaszewski

    Statystyk szczegółowych nie przedstawie dlatego, że wymagało by to ode mnie zbyt wiele pracy ;) Specjalistą z dziedziny wprawdzie nie jestem ale na logikę patrząc z czysto ekonomicznego punktu widzenia to jest jedyne wyjście. Notabene uznane autorytety z europejskiej i polskiej administracji w służbie zdrowia twierdzą podobnie- szpitali z całą pewnością mamy za dużo. Oczywiście nie chodzi tutaj o jednostki specjalistyczne, na wysokim poziomie. Chodzi o wszelkiej maści szpitale “prawiepowiatowe” gdzie jakoś usług jest i tak słaba a koszty ogromne. Jeśli chodzi o czas dojazdu karetki- do tego trzeba poprawić stan dróg ;) I tak koło się zamyka :) Ale tak na poważnie to oczywiście dość gęsta powinna być sieć jednostek pogotowia- tego nie wolno zamykać. Chodzi mi o to, że np. nie w każdym szpitalu musi być oddział kardiologii, reumatologii, onkologii itd. Postawmy na jakoś a nie ilość. Na raka nie choruje się raz na 3 miesiące żeby potrzeba było bliskości placówki… Jeśli chodzi o pierwszą pomoc- 100% racji!

  3. 3 srpnov

    Właśnie, z tymi szpitalami to mnie lekko zatkało. Bo ja ledwo uszedłem z życiem, czekając 3 tygodnie na to, zeby lekarz poświęcił mi 5 minut (bo tyle zajęła mu decyzja, czy mogę wziąść lek).

    Moim zdaniem likwidacja jest fatalnym pomysłem. Proponowałbym raczej liberalizację, prywatne ubezpieczenia, symboliczne opłaty za usługi placówek państwowych (niechby było nawet i 5 zł za wizytę, bo wielu dziadków przychodzi sobie po prostu pogadać). Ale to co najbardziej dobijające to, że te ustawy forsowane przez lekarzy są na zasadzie “wszystkim po równo”, czyli do liberalizmu im daleko…

    A poza tym zapomniałeś o najważniejszym tarciu - Kaczyński - Marcinkiewicz…

  4. 4 Łukasz Tabaszewski

    Marcinkiewicz jest już out :)

    Do meritum- oczywiście, że tak jeśli chodzi o liberalizm :) Najchętniej to bym sprywatyzował wszystko co się da, pod władaniem Państwa zostało by tylko pogotowie. Prywatne ubezpieczenia też są super pomysłem. Problem w tym, że tego się nie da przeprowadzić z tym społeczeństwem… Rozwiązaniem jest racjonalizacja (szpitali naprawdę jest za dużo!)

  5. 5 Gosia :)

    Wierze w takim razie na słowo ;) (Choć liczby bardziej by mnie przekonały.)

    Zgadzam się,ze nie ma sensu utrzymywać placówek, które świadczą usługi słabej jakości i przynoszą coraz większej długi. Oczywiście,ze należy stawiać na jakość,a nie ilość, tylko co na to społeczeństwo? Woli mieć “szpital”, jakkolwiek by na niego pomstować i jakikolwiek by on nie był w promieniu 15 km niż ten świadczący posiadający lepszy sprzęt w promieniu 50 km.

    Większa ilości specjalistycznych placówek- zgoda. Nie wszystkie oddziały w szpitalach- zgoda,ale akurat kardiologiczny wszędzie. Człowiek z zawałem nie może czekać i nie choruje na serce co 3 miesiące. Wiem to był tylko przykład-czepiam się. :)

  6. 6 srpnov

    Mi nie chodzi nawet o liberalizm. Ja nie jestem doktrynerem, nawet nie jestem liberałem. Ale dalej nie wiem, co rozumiesz przez “racjonalizację”. Medycyna to jest chyba nasz największy problem zaraz po edukacji i tutaj jedno słowo nie wystarczy. “Racjonalizacja” mogłaby np. oznaczać profilaktykę… trochę byśmy zaoszczędzili, ale wiedząc, ile muszę czekać na rezonans (a ostatnio miałem go o godz. 22 - zapieprzają chyba 24h na dobę przy nim) i wiedząc, ile takie ustrojstwo kosztuje, wyobrażam sobie, ile byśmy musieli wywalić kasy. Na taką inwestycję to nie stać chyba nawet “Polski Solidarnej”. Trzebaby więc coś zrobić, aby komuś opłacało się to ustrojstwo kupić, tak jak się opłaciło kupić rezonans Helimedowi. Są też miejsca, w których lekarze się po prostu marnują, np. komisje ds. orzekania o stopniu niepełnosprawności, gdzie mając zaamputowane obie nogi i ręce musisz im co roku udowadniać, że nie odrosły. Ale sądzę, że takich miejsc jest niewiele… Lekarze, których ja znam, pracują np. od 7 do 14 w szpitalu a od 16 w gabinecie prywatnym. I patrząc na emigrację wśród nich, widzę siebie za 10 lat u znachora albo wróżki…

    A poza tym, co to znaczy, że Marcinkiewicz jest “out”? Czy sądzisz, że lud tak szybko wyrzuci go z serc? To że teraz Jarek z nim tak kupczy i trochę zmniejszył jego popularność, to niewiele znaczy. Teraz w PO a nawet poza PO tworzy się jakaś “partia filozofów”. Marcinkiewicz dołączy do nich, uśmiechnie się ładnie i wszyscy mu wybaczą. Wg sondażu Dziennika ta partia mogłaby znaleźć się nawet na 1. miejscu i więcej zabrałaby PiS niż PO. I będą dwie partie konserwatywno-liberalne.

  7. 7 Łukasz Tabaszewski

    Racjonalizacja to głęboki proces oznaczający zarówno zmianę proporcji między leczeniem a profilaktyką, ale przede wszystkim chodzi mi tu o głęboką restrukturyzacje, specjalizacje i likwidacje absurdów. Ale to tylko hasła więc przykładowy konkret. W moim miasteczku Myślenice działa sobie szpital powiatowy który od wielu lat przynosi kolosalne straty. Władze powiatowe coraz dają poręczenia dla zaciągania kolejnych długów nie widząc że to nie ma najmniejszego sensu. Problem tego szpitalu (zresztą takich szpitali jest masa) polega na tym, że posiada niemal wszystkie możliwe oddziały, ma ogromną kadrę która jest nie należycie wykorzystywana. Na potrzeby takiego powiatu jak Myślenicki w zupełności wystarczył by szpital z 6-7 niezbędnymi oddziałami. Dlaczego tak uważam? Jak wszyscy zajmują się wszystkim to kosztuje to bardzo dużo a poziom usług jest słaby. Zdecydowanie taniej i efektywniej jest zlikwidować np. oddział onkologii i za te pieniądze wesprzeć specjalistyczny szpital onkologiczny. Na raka nie choruje się co 2 miesiące i kryterium bliskości nie jest tutaj aż tak istotne…

    A co do Marcinkiewicza to out jest jeśli chodzi o PiS i układ obecny… Wyraźnie ma kosę z Jarosławem (umizgi telewizyjne to tylko gra i z jednej i z drugiej strony). Zgadzam się, że już wkrótce wbrew temu co obecnie mówi będzie tworzył nowy twór polityczny - wątpię jakoby miał to robić z Rokitą (Janek na takie ryzyko nie pójdzie!).

  8. 8 www.antykaczy.blog.onet.pl

    Zyta Gilowska z A lepperem jeszce długo beda sie kłocic…

Odpowiedz