W przedwyborczej agonii obiecałem, że napisze co u mnie - po powyborczej agonii obietnice niniejszym spełniam. W sumie ciężko przedstawić to wszystko w jakiś w miarę uporządkowany sposób - przez ponad pół roku dużo się zmieniło… Nie był bym sobą gdybym nie zaczął od polityki.

Wygraliśmy wybory! Osoby które miałem przyjemność wspierać zostały parlamentarzystami. Jestem asystentem Senatora Stanisława Bisztygii (najlepszy wynik wyborczy w Małopolsce). Ale to jest średnio ważne - ważne jest, że naprawdę będzie lepiej - nie tylko mnie! Wszystkim… Wierze w to naprawdę głęboko. Niejako nawet jestem tego pewien.

Moja firma kręci się jako tako. Oczywiście mogło by być lepiej, ale nie ma też wielkich powodów do narzekań - cały czas się rozwijamy, idzie ku dobremu… Postępy i szczegóły śledzić można na stronie Creatusa - gdzie serdecznie zapraszam.

Na studiach, jak to na studiach… IV rok oznacza zalążki myślenia o pracy magisterskiej, przedmioty są coraz bardziej specjalistyczne co mi w pełni odpowiada. Wreszcie czuje, że uczę się czegoś co faktycznie w jakiś sposób wykorzystam.
Z bardziej prywatnych spraw- mieszkam i żyję już niemal w pełni samodzielnie. Mimo, że trwa to już dłuższy czas nadal odczuwam jakąś ekscytacje- łatwo nie jest, no ale cóż - nikt nie mówił, że bedzie ;) Zastać mnie można teraz w Krakowie na ul. Staszica 7/7 - zapraszam (dobrze się jest przed odwiedzinami zapowiedzieć).

PS: Dziękuje wszystkim Wam którzy regularnie w dalszym ciągu odwiedzacie tą stronę. Mimo, że totalnie nic nowego się na niej nie dzieje, nadal notuje około 50 wejść dziennie co jest niesamowitym wynikiem. Może w końcu mnie to zmotywuje to zrobienia nowej wersji tabaszewski.info i wznowienia działalności blogowej… Może już wkrótce :)

Idź na wybory!

Długo nic nie pisałem. Tym razem głównie brak czasu jest tutaj powodem. Obiecuje, że wkrótce napisze co sie w moim życiu zmieniło (a zmieniło się sporo). Dzisiejszy post spowodowany jest zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. Bardzo proszę Ciebie- drogi internauto o wzięcie w nich czynnego udziału. Wspólnie zdecydujmy jakiej Polski chcemy. Wybierz zgodnie z własnym sumieniem, decyzje przemyśl i nie podejmuj jej pochopnie. To jest nasza wspólna wielka szansa! Nie zmarnujmy jej…

Moi kandydaci:

Do Senatu: Stanisław Bisztyga (PO)

Do Sejmu: Tadeusz Arkit (PO) nr 6 na liście

Urlop ciąg dalszy…

Cało i zdrowo wróciłem ze szkoły letniej S”MD”. Było naprawdę fantastycznie! Ciekawi ludzie z różnych zakątków Polski, znamienici goście (m.in. Donald Tusk, Jerzy Buzek, Grzegorz Schetyna, Sławek Nowak), dobry program, wspaniała pogoda i niesamowite miejsce. Do tego wszystkiego organizatorzy stawali na głowie, żeby wszystko wypadło OK. Z pewnością całe życie będę pamiętał codzienne wieczorne integracje różnorakie, spotkania i dyskusje. Kto nie był ten nie jest sobie w stanie wyobrazić jak fajna była ta impreza… Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować i pozdrowić organizatorów, sponsorów oraz współuczestników - do zobaczenia za rok.

Podczas mojej nieobecności dopięto całą procedurę programu inwestycyjnego mojej firmy. Okazało się, że da się przesunąć wydatki na miesiąc następny, to też ku mojej uciesze mogę sobie pozwolić na ciąg dalszy urlopu. Od jutra byczyć się będę na wyspie Pag. Tym razem będzie to już tylko i wyłącznie rekreacja. Wracam 6 sierpnia i ostro biorę się zarówno za prowadzenie firmy jak i realizacje programu.

PS: Na jesień z niemal całą pewnością będą wybory parlamentarne. Zaufane i dobrze poinformowane źródła tak twierdzą…

Nowy rozdział…

Sezon ogórkowy tuż tuż, a w polityce aktywnie jak nigdy. Ktokolwiek jest temu winny, zasługuje na pochwałę – rzadko w lipcu działy się takie jaja… Tyle ciekawych wydarzeń godnych komentarza, a mnie się jakoś nie chce, nawet w momencie, w którym teoretycznie miałbym na to czas. A to weny brak, a to sensu nie widać. Najbardziej mi wstyd przed grupką kilkudziesięciu stałych bywalców, którzy raz na kilka dni regularnie odwiedzają stronę - niestety, chyba mi się już znudziła zabawa w publicystę. I nawet nie chodzi o to, czy mi to wychodziło, czy nie, do pewnego momentu sprawiało mi radość, później stopniowo stawało się już bardziej obowiązkiem, aniżeli przyjemnością. Reasumując stwierdzam, że dotychczasowa formuła się wyczerpała. Pisać będę od tej pory od czasu do czasu o tym, co u mnie słychać, dla wszystkich tych, którzy z różnych powodów nie mogą się dowiedzieć o tym ode mnie osobiście.

Podziało się w między czasie okropnie dużo. Prawie wszystko było pozytywne. Sesja się zakończyła – bilans nawet całkiem niezły, na 6 przedmiotów 4 zdałem, 1 oblałem, jeden jest w trakcie oczekiwania na wynik (jakoś przegapiłem tą chwilę i teraz muszę czekać do powrotu wykładowcy z urlopu). Generalnie mogło być o wiele gorzej zważywszy, że nie bardzo miałem czas na naukę. A to z powodu poważnego wzięcia się za moją firmę. Postanowiłem stworzyć nową markę. Od około 2 tygodni istniejemy jako Agencja Interaktywna Creatus. Ostro ruszyliśmy do przodu, zrealizowaliśmy już pierwsze poważne zlecenie, kolejne są w drodze. Ponadto, jeśli o firmę chodzi, to wczoraj zapadła decyzja o przyznaniu mi dotacji inwestycyjnej z programu, w którym od około roku brałem udział. Unia Europejska da mi 24 tys zł, ja dołożę ze swoich 8 tys i za te 32 tys Creatus wyposaży się w dużą ilość sprzętu, mebli i samochód. Całe przedsięwzięcie trwało długo i było dość męczące, ale na tą chwilę absolutnie nie żałuję zaangażowania się w projekt. Już niedługo mam zamiar otworzyć biuro w Krakowie i jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła. Jak na razie nie miałem w biznesie większych problemów – wszystko idzie podejrzanie zgodnie z planem.

Wakacje nastały jakiś czas temu. W wyniku powyższych kwestii raczej nie mogę sobie pozwolić na dłuższy urlop. Jedyne, co umożliwiła mi sytuacja to 7 dniowy obóz letni Stowarzyszenia „Młodzi Demokraci”. Wyjeżdżam w najbliższą niedzielę, uczyć i bawić będziemy się na wyspie Sobieszewskiej w okolicach Gdańska. Poza szeroko rozumianą integracją zajmować nas tam będą wybitni wykładowcy z różnych dziedzin. Zapowiada się niezwykle ciekawie - już teraz cieszę się na ten wyjazd!

Życzę wszystkim bywalcom mojej strony udanych i bezpiecznych wakacji! Ahoj podróżnicy ;)

PS: Jak by ktoś potrzebował zlecić wykonanie profesjonalnej strony internetowej bardzo proszę o kontakt – klientów nigdy dość!

Ostatnio dużo ciekawych newsów do nas dociera. Jako że ogół społeczeństwa sprawa lekarzy, szpitali, strajków i tymRzuć palenie! podobnych już tak bardzo nie podnieca, rządzący zadbali żebyśmy mieli o czym dyskutować przy porannej kawie. Najpierw te nieszczęsne lektury i durne przekomarzanie się, co jest słuszniejsze, a co mniej słuszne, a dziś odpalili kolejny ładunek - zakaz palenia.

Jeśli chodzi o sprawę pierwszą, generalnie uważam ją, podobnie jak miłościwie nam panujący Giertych, za rozdmuchaną nadmiernie. Suma summarum, wszystkie lektury czyta zaledwie jakieś 5% młodzieży ponadgimnazjalnej. W zależności od szkoły 50-90% czyta wybrane wg sobie znanych kryteriów, a resztę poznaje za pomocą wszelkiej maści bryków. Osobiście należę do grupy drugiej i bynajmniej nie żałuję, że dogłębne wertowanie kilku „ważnych” powieści świadomie sobie odpuściłem. Katowanie się czymś na siłę w imię obowiązku nigdy nie było moją domeną. Od nie przeczytania „Chłopów”, na ten przykład, krzywda mi się nie stała, w tym czasie z dużą dozą pewności zrobiłem coś równie, o ile nie bardziej, pożytecznego. Mając tego świadomość, kłótnia o „kanon lektur obowiązkowych” ma sens nijaki, bo młodzież i tak weźmie się za to, co ją będzie, przynajmniej w niewielkim stopniu, interesowało. Niestety, panie Giertychu, zarówno Sienkiewicz jak i Dobraczyński stoi w tym rankingu nisko… Nie zmieni tego ani żaden nakaz, ani – tym bardziej - zakaz…

Druga kwestia jest z goła różna, choć też młodzieży poniekąd dotyczy. Palenie zakazane m.in. w miejscach publicznych, pubach, samochodach z pasażerami. Paliłem jakieś 6 lat, byłem bardzo młody i głupiutki, przyznaję. Zmądrzałem rok temu i od tej chwili jestem dużo szczęśliwszym człowiekiem. Propaguję rzucanie wszystkim naokoło, ale nie dlatego że mi szkodzą, tylko z troski o nich samych. Zakazywanie palenia w pubach, o samochodach już nie mówiąc, jest szczytem debilizmu i działaniem na szkodę ogromnej rzeczy przedsiębiorców. Dorośli ludzie naprawdę mają prawo być głupi (ogromna część rządzących nadmiernie z tego prawa korzysta, także na innych płaszczyznach…) i sprawiać swój żywot gorszym. Niemożność palenia w barach da skutek jedynie w znacząco zmniejszonych obrotach. Idąc do klubu, pubu czy innego miejsca tego rodzaju, muszę akceptować to, że zawsze była i będzie unosiła się w nich spora ilość dymu. Jeśli nie chcę się truć, zawsze mogę wybrać spacer lub odwiedziny pubu dla niepalących (widziałem osobiście jeden, raczej nie było w nim tłoku…).

I to by było na tyle mych żalów dzisiejszych. Dobrej nocy wszystkim miłym gościom!

Dzisiaj będzie trochę prywaty, choć w jakże szczytnym celu. Myśleniccy „Młodzi Demokraci”, którym to mamPlakat konkursowy przyjemność w tym momencie przewodzić, organizują znamienity konkurs pod nazwą „Mój pomysł na biznes”. Zadaniem jest napisanie eseju o swoim pomyśle na przedsięwzięcie biznesowe, który powinien zawierać przede wszystkim opis, argumentację przemawiającą za realizacją tego pomysłu (Dlaczego to musi się udać? Co jest w tym pomyśle takiego, że utrzyma się na rynku i nie będzie musiał martwić się o klientów? Etc) oraz rzetelną ocenę, jak biznes ten będzie się rozwijał i jak będzie wyglądał za 2,5,10 lat, uwzględniając prognozy rozwoju sytuacji na rynku pracy. Oczywiście nie chodzi nam o formę biznesplanu – liczymy na kreatywność, nieskrępowane myślenie i innowacyjne rozwiązania. Wziąć udział mogą uczniowie gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych z powiatu myślenickiego. Do wygrania całkiem ciekawe nagrody (rower górski Arkus, aparat cyfrowy Olympus, odtwarzacze mp4 Creative). Więcej informacji na stronie www.myślenice.smd.org.pl. Klikając w miniaturkę obok można zobaczyć plakat informacyjny.

Konkurs rozpocznie konferencja „Moja droga do sukcesu”, na której o swoim życiu i biznesie opowiadać będą zaproszeni przedsiębiorcy. Odbędzie się ona 31 maja 2007 r. o godzinie 12:00 w Centrum Rozwoju Osobistego w Myślenicach na ul. Rzemieślniczej 1 (I piętro). Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych na to spotkanie oraz do udziału w konkursie.

A teraz powracamy do normalnej tematyki stricte blogowej. Dzień wczorajszy jakoś udało mi się przeżyć. Było bardzo gorąco, biegając z jednego do drugiego miejsca prawie się stopiłem. Mój następny samochód na 100% będzie wyposażony w klimatyzację… Zaplanowane spotkania odbyły się prawie zgodnie z planem. Jak wszyscy wiemy „prawie” robi wielką różnicę. Jedyne, które udało się w pełni – oprócz tego, że faktycznie doszło do skutku, to jeszcze na dodatek z zadowalającym wynikiem - to to ze sławnym człowiekiem. Stara znajoma w imię tradycji wspólne obcowanie odwołała. Walne zebranie krakowskich „Młodych Demokratów” również nie odbyło się, a to z powodu kolejnego happeningu jednej z frakcji, która to na wybory przyniosła worki z sianem i inne niezidentyfikowane przedmioty awanturnicze. No cóż - szkoda, że wśród nas jest tyle osób niepotrafiących się pogodzić z prawidłami demokracji. Ponadto z ciekawszych newsów - miałem telefon od pani z ZUSu. Okazuje się, że nie może mi wydać zaświadczenia o niezaleganiu, gdyż zalegam właśnie ze składkami na zawrotną sumę 3,50zł. Okazuje się, że gdzieś się musiałem walnąć wydając dyspozycję przelewu. Całe zamieszanie chyba już odkręciłem. Swoją drogą, całkiem ten ZUS ludzki się okazał. Mogli wyrzucić do kosza wniosek i mieliby z głowy, a jednak Pani postanowiła zadać sobie trud i zadzwonić. Serdecznie podziękowania i pozdrowienia dla pani z ZUSu!

Stwierdzam, że mój umysł nie jest już w stanie chłonąć niczego związanego z prawem europejskim. Jest 2:30, normalni ludzie dawno już śpią! Do kolejnego egzaminu coraz mniej czasu, a materiał pozostały do przerobienia ubywa coraz wolniej (zostało mi czasu na naukę jakieś 18-20h, a do pojęcia i zapamiętania chwilowego jakieś 200 stron średnio lekkiego podręcznika). Czyli kilkoma słowami, znowu będzie wielka improwizacja połączona z twórczym myśleniem.

Odpalam portal gazeta.pl – nic ciekawego. Zalało biednych ludzi znowu, oż Ci niespodzianka z nowością połączona. Powtórnie burmistrz zawalił na całej linii nie udrażniając rowu (wg relacji pewnej zbulwersowanej Pani w tvn24, po raz czwarty się tak zdarza). Osobiście gdzieś tak po drugim razie bym się ubezpieczył. No, ale lepiej zastosować pakiet stagnacyjny i czekać na piątą powódź. Wyrazy współczucia i życzenia powodzenia. Kolejne newsy… Nic bardziej ciekawego- tasiemiec strajkowy, jakaś sprawa psychopaty zabójcy, sąd znowu się nie spisuje, kogoś okradli, innych pobili. Moje łaknienie informacji dalej niezaspokojone.

Patrzymy niżej. Milan wygrał ligę mistrzów. Oł je! Oglądnąłem całe 25 minut finału (na więcej sumienie egzaminowe mi nie pozwoliło), wynik zadowalający- legioniści znowu zwyciężyli! Poza chwilowymi doznaniami estetycznymi, ekscytacja średnia. Piłka europejska ostatnio jakoś mnie nie grzeje.

sliczne zdjęcie
Odpuszczamy deser, ploteczki i wszelkie tego rodzaju pierdoły (motoryzację też odpuszczamy, mimo że nie jest to pierdoła). Czas na publicystykę – odpalamy salon.24. Na stronie głównej przeważa temat lustracji, na który to mam  w tej chwili alergię. Czytam kilka wiadomości, blokada organizmu działa jak zwykle. Salon wyłączony- włączam basha- nic ponadnormalnie śmiesznego. Najwyższa pora spać. Jutro ciężki dzień. Najpierw mamy w planie kształcenie- jakoś tak czujeę, że w tym upale znowu nic z tego nie wyjdzie. Później spotkanie ze sławnym człowiekiem (bywa na pierwszych stronach, personaliów nie zdradzę). Poglądowo w wielu kwestiach się z nim nie zgadzam. Cel jest źródłem i celem wspólnego obcowania. Następnie kawka ze starą znajomą. Proszę mi uwierzyć, że po raz minimum szósty zaplanowane jest to spotkanie (każdy kolejny raz był odwoływany z przyczyn różnorakich- mam nadzieję, że tym razem dojdzie do skutku). Kolejną atrakcją będzie walne zebranie koła krakowskiego Stowarzyszenia „Młodych Demokratów”. Pojawię tam niejako przy okazji, w charakterze gościa-obserwatora. Zapewne będzie ciekawie, zabawię tam nie dłużej niż godzinę i zmykam z powrotem w miejsce obecnego przebywania.

Dziękuje wenie, a w zasadzie wenowi, i dobremu czasowi. Ahoj marynarze!

PS: Zdjęcie nie ma absolutnie nic wspólnego z czytanym przez Ciebie postem. Po prostu jest dobre.

Służba zdrowia w Polsce to jeden wielki relikt PRLu. Nie jedyny wprawdzie, ale chyba jeden z najbardziej dotkliwych i zauważalnych dla każdego obywatela. Cała hucpa z tymi strajkami, negocjacjami, prośbami powtarza się regularnie, gdySłużba zdrowia na obczyźnie jeden z drugim uświadamia sobie, że legalnie zarabia 6-10zł za 1h, podczas gdy chłopy na budowach nie chcą już robić za 20zł/1h. Każdy kolejny rząd, po jakimś czasie dawał parę złotych żeby mieć święty spokój (obecny też tak zrobi) i kończy się temat do następnego oświecenia. Jedynie rząd AWS próbował wprowadzić jakieś reformy (w założeniach szły nawet w dobrą stronę), za co został momentalnie zjedzony. A co należy zrobić w tej kwestii?

Według mnie, bynajmniej nie trzeba podwyższać składek rolnikom, czy wszystkim poza rolnikami. Pieniędzy w służbie zdrowia jest dość. Trzeba je tylko wyłożyć na światło dzienne i poskładać na jedną kupkę, a w zasadzie na 40 mln. indywidualnych kupek.

Krok pierwszy: obniżyć tzw. obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne do minimum (mniej więcej na poziomie tego, które płacą rolnicy). Za te pieniądze byłyby finansowane państwowe szpitale, a ściślej „jednostki pogotowia ratunkowego + oddziały doraźnej i intensywnej opieki”, które zajmowałyby się tylko i wyłącznie nagłymi wypadkami.

Krok drugi: wprowadzić dobrowolne wolnorynkowe ubezpieczenia zdrowotne. Każdy wykupywałby sobie taki pakiet, na który byłoby go stać i miałby za to taką służbę zdrowia, za jaką zapłacił. Konkurencja w każdym fachu dobrze robi.

Prawdopodobnie jako laik nie zdaję sobie nawet sprawy, jak bardzo te kroki są skomplikowane i trudne do przeprowadzenia. Daję sobie jednak rękę obciąć, że jest to przy konsekwentnej i heroicznej postawie ministra zdrowia możliwe do urzeczywistnienia. Oczywiście, taki model pociągnąłby za sobą chwilowe ofiary, ale w porównaniu do tego, jakie żniwo zbiera model obecny, nie wydaje mi się, aby w dłuższej perspektywie miało to negatywne skutki. Skończyłaby się „darmowa służba zdrowia” gdzie na każdym kroku trzeba płacić. Człowiek nie bałby się iść do „darmowego” dentysty, czy też innego specjalisty. Na operacje czekałoby się tydzień a nie 2 lata. A wszystko dlatego, że zawsze prywatne będzie lepiej zarządzane od państwowego. Niech żyje wolny rynek i konkurencja!

Jeśli chodzi o moje życie polityczno-prywatno-nakowo-zawodowe, to udało mi się przeżyć dość agresywnie napięty miesiąc. Nie pisałem z racji braku czasu, choć głównie z braku weny. Jakoś mnie to nasze bagienko zanudziło i zniechęciło. Dobra informacja jest taka, że powoli się już leczę i znów nabieram ochoty na pisanie. Wszystkich tych, którzy upominali się o nowe posty serdecznie pozdrawiam i dziękuję! Nie myślałem, że mam aż tak wielu stałych czytelników. Buziaki i dobrej nocy oraz chłodniejszego dnia jutrzejszego!

W momencie, gdy Lech Kaczyński ogłosił wyjazd na ostatnie starcie o Euro2012, byłem prawie pewien, że to przerżniemy…Euro 2012 Na szczęście myliłem się! Niemal wszystko przemawiało za naszą kandydaturą - ogromny rynek dla reklamodawców, wielki potencjał, niemal pełne poparcie dla idei ze strony mieszkańców. Braki, które mamy, są wobec tych argumentów mało ważne… Żyjemy w takim świecie, że budowa infrastruktury to tylko i wyłącznie kwestia dobrej woli i pieniędzy - pieniądze są od momentu wejścia do UE, dobrą wolę musi wyzwolić tego rodzaju impreza. Spieprzyć się tego już chyba nie da, choć znając trochę polskich polityków lepiej poczekać z takimi stwierdzeniami.

Bez względu na wszelkiego rodzaju podziały polityczne, ideologiczne i mentalne dzisiaj jest dzień, który powinien choć na chwilę zjednoczyć wszystkich w radości i dumie. Wybaczam, więc naszej koalicji to, co nastąpi z najbliższymi dniami, czyli frontalny atak medialnej propagandy. A niech mają! W końcu mogą się pochwalić jakimś rzeczywistym sukcesem, który jest namacalny. A to, że tak naprawdę wywalczył to w dużym stopniu warchoł Listkiewicz (znienawidzony nie tylko przez ministra sportu, ale i prawie cały naród) jest już mało ważne… Cieszmy się, więc bez względu na ojców sukcesu, ponad i w poprzek podziałom!

Przez ostatnie dni średnio miałem czas i ochotę na dogłębne śledzenie naszej sceny politycznej. Marek JurekWczoraj wróciłem do domu bardzo późno, od niechcenia odpaliłem komputer, żeby zupełnie nie stracić kontaktu z rzeczywistością (w samochodzie radio zdążyło mnie co nieco poinformować o tej całej awanturze). Hucpa związana ze zmianami w konstytucji od początku traktowana była przeze mnie raczej jako pewnego rodzaju folklor. Swego czasu napisałem na ten temat kilka zdań- w dalszym ciągu są aktualne. Nigdy nie przypuszczałbym, że konsekwencje tego zamieszania będą tak poważne – jedyne pytanie to na ile poważne?

Marek Jurek zdecydowanie pokazał, że ma jaja. Sprzeciw wobec takiego wodza, na dodatek w takiej rzeczywistości musi budzić wyrazy uznania. Kwestia, na ile było to działanie przemyślane, a na ile pod wpływem emocji nie ma żadnego znaczenia. Faktem jest, że marszałek wypowiedział premierowi nieposłuszeństwo. Czy będą tego jakieś głębsze konsekwencje?

Chyba jednak nie… Marek Jurek wbrew temu, co gada 95% komentatorów nie jest typem przywódcy, który może szybko i udanie zbudować nową partię. Bez pieniędzy w oparciu o ideały można sobie pogadać przy kawie, ale nie tworzyć poważny obóz. Ilość zwolenników również nie gwarantuje powodzenia. Obóz „okołojurkowy” określa się jako 30-40 posłów- to zbyt mało, żeby przetrwać do wyborów i uzyskać w nich wynik powyżej progu. Zwłaszcza w Polsce coraz bardziej dwubiegunowej. Jeśli chodzi o jakieś transfery do LPRu, to jest to political fiction… Marek Jurek nie jest kretynem, żeby to, co budował tyle czasu sprowadzić do poziomu Romana Giertycha. Co więc się stanie w najbliższych dniach/tygodniach/miesiącach?

Nic się szczególnego nie stanie. Awantura powoli rozejdzie się po kościach. Być może były Marszałek założy nowe koło składające się z kilkudziesięciu przyjaciół. Owe koło będzie oczywiście udziałowcem obecnej koalicji. Przez 2 lata obozik ten szybciutko wróci do PiSu, żeby liderzy mieli jakiekolwiek szanse na pozostanie w polityce. Obawiam się, że tyle zostanie z ułańskiej fantazji pana Marka… Mimo wszystko - wielki szacunek za te dwa dni jaj. Wiosna już nie tylko za oknem, ale i w parlamencie…




Informacje

Łukasz Tabaszewski
e-mail: lukasz(at)tabaszewski.info
gg: 3484306
skype: lukasz.tabaszewski
tel: 508816496



Dobry dowcip:
Po wielu latach do nieba trafili prezydenci: Putin, Castro i Kaczyński. Siedzą sobie na niebieskiej łące i płaczą. Pan Bóg to dojrzał i pyta o powód ich żalu.
- Nie udało mi sie do końca stworzyć wielkiej Rosji - powiedział Putin.
- Nie martw się, pokazałeś im drogę. Dalej pójdą sami...
- Trzymałem naród za mordę, nic ode mnie nie mieli - ubolewa Castro.
- Nie martw się, za rok na Kubie znajdą ropę i bedą mieli dobrobyt - uspokaja Bóg.
Następnie Bóg spojrzał na Kaczyńskiego, przysiadł się i ... też zapłakał.

Blogi Polityczne Najlepsze Blogi
Im a proud friend of Poland